Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Literatura

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Książka "Poland the knight among nations", jej amerykański autor i jego związki z Polakami

Książka "Poland the knight among nations", jej amerykański autor i jego związki z Polakami

W 1907 roku w Stanach Zjednoczonych ukazała się książka Poland the knight among nations, której tytuł o tyle zaskakuje, że wyszła spod pióra Amerykanina, a nie Polaka, tymczasem tak pochlebnego, wręcz patetycznego określenia można byłoby się spodziewać raczej u polskiego autora, apologety utraconej ojczyzny niż u obcokrajowca. Skąd zatem taka admiracja dla naszego kraju, wyrażona już w samym tytule? Czy tak postrzegany był za oceanem kraj Kościuszki i Pułaskiego, wciąż funkcjonujący w świadomości ludzi, choć nie do odnalezienia na ówczesnych mapach? Otóż nie! Propolskie sympatie w USA zaniknęły w znacznym stopniu w czasach powstania styczniowego i wojny secesyjnej, kiedy to pomiędzy Stanami a Rosją nawiązane zostały bliskie relacje. Rosyjska dyplomacja porównywała polskich powstańców do konfederatów, dążących do rozpadu Unii, natomiast amerykańska opinia publiczna w carze Aleksandrze II widziała światłego monarchę, wprowadzającego liberalne reformy i szerzącego nowoczesne idee, a w Polakach buntowników, przeszkadzających w tym szlachetnym zamiarze. 

Kim był zatem autor tej książki i skąd u niego tak wielki podziw dla Polski? Czyżby tak wpłynęły na niego bohaterskie czyny Polaków opisanych na łamach uwielbianej przez niego Sienkiewiczowskiej Trylogii, czy zauroczenie piękną Polką, która później została jego żoną? Tej kwestii nie rozstrzygniemy, przyjrzyjmy się zatem samemu autorowi i jego dziełu.  

Louis Edwin Van Norman to urodzony w 1869 roku w Kanadzie w roku amerykański dziennikarz pochodzenia holenderskiego, redaktor wielu czasopism i wydawnictw, który z czasem stał się autorytetem w sprawach politycznych i gospodarczych, szczególnie odnośnie Europy Wschodniej. Jeszcze w swych studenckich latach, około 1893 roku w Nowym Jorku poznał urodzoną w Stanach siedemnastoletnią Danielę „Danię” Kotnowski – „córkę wychodźstwa polskiego po 1863 roku”, z którą się wkrótce zaręczył.

Daniela Kotnowski Van Norman (źródło)

Gdy w końcu lat 90-tych XX wieku ojciec narzeczonej powrócił z rodziną na ziemie polskie, dorobiwszy się majątku w Ameryce, Van Norman wkrótce ruszył w drogę w ślad za nią i odtąd wielokrotnie odwiedzał Europę, szczególnie dużo czasu spędzając w ojczyźnie swej ukochanej. Swe wrażenie i przemyślenia publikował na bieżąco w amerykańskich czasopismach, takich jak The VoiceCosmopolitanBrush and Pencil czy Booklovers, opisując widziane miejsca, zwyczaje i ceremonie religijne, przyglądał się tak sztuce, jak i gospodarce, a wszystko co widział wzbudzało w nim jednakowy zachwyt. Według niego Polacy to wysublimowana rasa artystów i wojowników, choć wytykał im marzycielski patriotyzm i brak klasy średniej, niezbędnej dla trwałości bytu narodowego. Mimo uciążliwości drogi udał się do Kamieńca Podolskiego, by zobaczyć miejsce walki i śmierci „małego rycerza”, zajechał i do Zakopanego, by porozmawiać z Henrykiem Sienkiewiczem. Brał udział w uroczystościach 500-lecia odnowienia uniwersytetu w Krakowie, delegowany przez amerykańskich profesorów i składał kwiaty na grobie Kościuszki. W Krakowie widział serce Polski, centrum narodu polskiego pod zaborami, w Warszawie „drugi Paryż”, a w Poznaniu ośrodek gospodarczy. Uważał, że Polska pod zaborami to więcej problemów niż Polska niepodległa, nawet dla państw zaborczych i był przekonany, że pod naporem okoliczności zwrócą one Polsce niepodległość. Odzwierciedlenie narodowego charakteru widział w legendzie o śpiących rycerzach – dopiero gdy arystokracja, chłopstwo i mieszczaństwo dojdą do porozumienia, wówczas Polska będzie mogła powstać, jak śpiący rycerze pod Tatrami.   

Już od 1901 roku nosił się z zamiarem wydania swych artykułów w formie książki o kraju Sienkiewicza, co nawet zapowiadał w prasie, ale ostatecznie przygotowanie jej zabrało mu kilka lat. W międzyczasie, w 1903 roku, popłynął kolejny raz do Europy, tym razem by wziąć ślub ze swą polską narzeczoną.  

W licznych amerykańskich gazetach pojawiły się wówczas o tym towarzyskim wydarzeniu wiadomości w tonie sensacyjno-romansowym. Zapowiadały ślub zwykłego Amerykanina i księżniczki [!], bowiem panna Kotnowski miała pochodzić z książęcego rodu, a w jej żyłach płynęła wręcz królewska krew. Z gazet można było się dowiedzieć, że jej ojciec znalazł się na wygnaniu wskutek wojen toczonych w Polsce, tracąc w ojczystym kraju wielkie majętności i znalazł schronienie w Stanach, gdzie z sukcesem zaangażował się w działalność produkcyjną do czasu, gdy cztery lata wcześniej powrócił do swej ojczyzny, już po zaręczynach Van Normana i Danieli, do których doszło mimo różnicy ich pozycji społecznej. Ich narzeczeństwo trwało aż 10 lat, gdyż na drodze do ich szczęścia stawały różne przeszkody: najpierw choroba matki narzeczonej, a potem względy formalne, bowiem, jak podawały gazety, władze, według jednych rosyjskie, a według innych austriackie, odmówiły zgody na ceremonię, która miała się odbyć na ziemiach polskich. Dopiero za trzecim razem historia zakończyła się szczęśliwie i młodzi pobrali się w Krakowie w pierwszych dniach października 1903 roku. Oczekiwano ich w 17 października w Nowym Jorku, gdzie miała ich przywitać matka pana młodego wraz z siostrzenicą, a powitalny bankiet zaplanowano w rezydencji wuja panny młodej ze strony matki, burmistrza Woodridge, Antona Molinari. Państwo młodzi następnie mieli udać się do Chicago, gdzie Van Norman pracował wówczas jako redaktor The Chautauquan.

W prasowych doniesieniach nader często przekręcano polskie nazwy, a gazety powtarzały te błędy jedna za drugą. Tak więc według jednej Van Norman udał się do Portland, by poznać kraj Sienkiewicza, bo zapewne taka nazwa miała dla składacza więcej sensu niż Poland, a według kilku innych ślub wziął w Krakra w Austrii z księżniczką Donią Kratnowski albo Ratnowski.  

Daniela była córką powstańca styczniowego, Antoniego Napoleona Kotnowskiego oraz Tekli Julii Molinari, urodzonej w Polsce. Jej ojciec brał udział w powstaniu styczniowym jako bardzo młody, niespełna 18-letni człowiek, a po upadku powstania jak wielu innych emigrował do Francji, a po kilku latach ruszył stamtąd do Stanów, gdzie prawdopodobnie ściągnęli go krewni jego bądź żony. Około 1899 roku opuścił z rodziną Stany i zamieszkał na ziemiach polskich, w okolicy Krakowa. O spotkaniu z jego córkami i innymi krewnymi w tym mieście wspominała w swych zapiskach Alma Curtin, żona tłumacza utworów Sienkiewicza, która podczas swych wizyt w Krakowie zamieszkiwała wraz z mężem w hotelu należącym do Eustachego Jaxy Chrosnowskiego, męża jednej z sióstr Danieli Kotnowskiej, Kazimiery.

 

Jakiś czas po ślubie Van Norman z żoną przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie rozpoczął nową pracę w redakcji znaczącego wówczas czasopisma American Review of Reviews, jednego z tytułów założonego przez brytyjskiego reformatora dziennikarstwa, pioniera dziennikarstwa śledczego, Williama Thomasa Steada, który zginął w katastrofie Titanica. Zamieszkali w Bogocie nieopodal Nowego Jorku, miejscowości lubianej przez finansowe i intelektualne elity pobliskiej metropolii. Van Norman nie zaprzestał podróży do Europy i dalej pracował nad swoją książką. Ukazała się ona wreszcie w 1907 roku, z portretem Kopernika na frontispisie i kilkunastoma ilustracjami wewnątrz, oprawna w czerwone płótno zdobne w typowe dla środowisk emigracji postyczniowej trójdzielne godło Polski, z polskim Orłem Białym, litewską Pogonią i symbolizującym Ruś Archaniołem Michałem, z centralnie umieszczoną Matką Boską.

Źródło

Tytuł do książki zaczerpnął z przemówienia parlamentarnego Victora Hugo z 19 marca 1846 roku, w którym ten twierdził, że dwa narody odgrywały przez ostatnie wieki ważną rolę w Europie: francuski i polski, przy czym naród francuski był misjonarzem cywilizacji, a Polacy rycerzami jej broniącymi. Natomiast o wstęp do swej książki poprosił Helenę Modrzejewską, zapewne najbardziej znaną wówczas w Ameryce przedstawicielkę narodu polskiego. Książkę tę określiła jako sympatyczną, przyjazną Polakom, a przy tym napisaną bezstronnie i sprawiedliwe, co przypisywała charakterowi Amerykanów, wyrabiających swe poglądy w oparciu o niezależny osąd, nie na obiegowych opiniach. 

Zainteresowanie tą książką musiało być spore, skoro w ciągu dwóch lat ukazały się trzy wydania. Sięgali po nią zapewne nie tylko przedstawiciele Polonii, ale i miłośnicy Sienkiewicza, który w tych latach cieszył się olbrzymią popularnością w Stanach.  

 Recenzje prasowe były raczej przychylne. The New Yorker Times określił książkę jako studium nad szlachetną rasą pełną energicznych cnót i sympatycznych wad, a według Green Press-Gazette lektura tej książki stwarza w umyśle każdego czytelnika sugestię romansu i przygody na dźwięk słowa Polska. W Los Angeles Times przytoczono wypowiedź jednego z czytelników, który w trakcie lektury czuł się jak wśród scenografii do Prisoner of Zenda, przygodowo-awanturniczej powieści Anthony’ego Hope z 1894 roku, nazywanego „nowym Dumasem”. Natomiast recenzent The Sun zarzucił autorowi pretensjonalność, przez co opisy interesującego kraju straciły na rzetelności. Stwierdził też, że studia nad historią Polski prowadzą do wniosku, że zasłużyła na swoją niedolę, bo jej historia to jedno pasmo waśni i niekompetencji, przerywanych nielicznymi lepszymi momentami, gdy przy władzy był ktoś mocniejszy, a do wszystkich nieszczęść Polski przyczyniła się szlachta. W Evening Star zwrócono uwagę na entuzjazm, wypełniający stronice książki i pokazanie Polaków jako idealistów, zarówno w sztuce, jak i w walce. Trzeba przyznać, że autor niezwykle emocjonalnie podchodził do tematu Polski i Polaków i przejawiał ogromną fascynację naszym krajem.  

Ta książka wkrótce po wydaniu została zauważona również na ziemiach polskich. W 1908 roku w Tygodniku Ilustrowanym pojawiła się jej obszerna recenzja, zaopatrzona w zdjęcie autora, a w tym samym roku oraz w następnym ukazało się w dwóch częściach polskie opracowanie tekstu pióra Emilii Węsławskiej, wydane w serii Biblioteka Dzieł Wyborowych, które dziś można przeczytać w polskiej bibliotece cyfrowej Polona. Kilka lat temu ukazał się także reprint polskiego tłumaczenia, jednakże tylko pierwszej części. 

Louis E. Van Norman podobno uczył się polskiego, jednak w czasie podróży po ziemiach polskich posługiwał się, poza angielskim, także niemieckim i francuskim, a czasami wspierał się pomocą miejscowych Żydów, znających nieco język niemiecki.  

W zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej znajduje się jego list do Mariana Gawalewicza z lutego 1901 roku, napisany po francusku. List ten towarzyszył grudniowemu numerowi pisma The Churchman, w którym ukazał się artykuł Van Normana Religious Life in Polish Legends, a w którym wykorzystał, za zgodą Piotra Stachiewicza, jego ilustracje do książki Gawalewicza Królowa niebios. Legendy ludowe o Matce Boskiej. W 1910 Van Norman brał udział w pierwszym Kongresie Narodowym Polskim w Waszyngtonie, podczas którego przemawiał również w języku angielskim, a w opublikowanej w rok po tym wydarzeniu księdze Pamiętnik wzniesienia i osłonięcia pomników Tadeusza Kościuszki i Kazimierza Pułaskiego… pisano o nim jako o wielkim przyjacielu Polaków.  

 

Źródło

 

Jego zawodowe zainteresowanie sprawami polskimi i Europy Wschodniej, późniejsza praca dla Izby Handlowej USA i administracji prezydenta Woodrowa Wilsona zaprowadziły go do służby dyplomatycznej. Jesienią 1917 roku został wysłany przez rząd z misją handlową do Rumunii, a dwa lata później do Polski. W opublikowanej w związku z tym wydarzeniem notce prasowej w The Washington Times podkreślał znaczenie Polski jako przyszłego partnera gospodarczego USA oraz to, że Polska ponownie stoi na forpoczcie zachodniej cywilizacji, tym razem jako zapora przed bolszewizmem. Z okresu jego służby w Polsce pochodzi kolekcja ok. 175 fotografii z naszego kraju, która przechowywana jest w Bibliotece Kongresu. Trafiła tam kilka lat przed śmiercią Van Normana za pośrednictwem Michała Kwapiszewskiego, polskiego dyplomaty, który po wojnie pozostał w Stanach i przez 15 lat pracował właśnie w tej bibliotece.

 

W drugiej połowie lat 20-tych XX wieku Van Norman wrócił do Stanów, dalej pisał i dawał wykłady na tematy polityczne i ekonomiczne. Był honorowym członkiem Polish Patriotic International Society, a w latach dwudziestych XX wieku został odznaczony przez rząd polski Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta”. Miał dwóch synów, Huberta i Stephena oraz córkę Teklę, poetkę, której spuścizna, zawierająca wspomnienia, wycinki i miscellanea dotyczące także Polski, ale i życia na emigracji, przechowywana jest w Instytucie Hoovera na Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii. Jesień życia spędził w Kalifornii, gdzie zmarł w 1956 roku, a jego żona dwa lata później.

 

Trzecie wydanie jego książki Poland the knight among nations z 1908 roku trafiło do Biblioteki Jagiellońskiej wraz z księgozbiorem Szymona Deptuły, profesora z University of Wisconsin-Milwaukee, ale to już całkiem inna historia... 

 

Ewa Dąbrowska